Bartłomiej "Barton" Szarek (Chain Reaction): Koncerty to jedyna forma promocji
piątek, 19 czerwiec 2009
Warszawska formacja Chain Reaction robi powoli, lecz konsekwentnie, coraz więcej zamieszania na polskim rynku metalowym. Sześcioletni staż, pozwala łączyć w modern metalu, jak sami określają swoją twórczość, zarówno bunt, ekspresję jak i rutynę i doświadczenie. Muzyka Chain Reaction czerpie garściami to, co najlepsze z takich gatunków jak groove, thrash, a także heavy metal. Ich debiutancka płyta, Vicious Circle, znalazła uznanie w oczach włodarzy włoskiej wytwórni Kolony Records, ukazując się w sklepach w większości krajów europejskich, oraz korespondencyjnie w Stanach Zjednoczonych. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z wokalistą zespołu, Bartłomiejem "Bartonem" Szarkiem oraz gitarzystą Danielem "Danim" Lechmańskim.
Dobiegła końca trasa Vicious Tour, promująca Wasz debiutancki album, wydany sumptem włoskiej wytwórni Kolony Records. Jakie wrażenia?
Zagraliśmy kilkadziesiąt koncertów w ramach trasy Vicious Tour (więcej), podczas których towarzyszyło nam sporo dobrych zespołów z najwyższej półki zarówno polskich jaki i zagranicznych: Evergrey, Beatallica, Kat i Roman Kostrzewski (przeczytaj relację), Acid Drinkersczy Virgin Snatch (przeczytaj recenzję płyty "Act of Grace"). Jeśli chodzi natomiast o frekwencje, bywało bardzo różnie, jak to na nasz kraj przystało. Każdy koncert jednak, który gramy wygląda mniej więcej tak samo, dajemy z siebie wszystko na scenie, co sprawia, że przekazujemy cała naszą energię publiczności, która szaleje pod sceną. Cała nasza siła podczas koncertów drzemie w zgranym i dobrze rozumiejącym się kolektywie, co wpływa na pozytywną relacje zespół-publiczność i vice-versa!
Czy jest sens koncertowania 500 kilometrów od domu, w klubie gdzie frekwencja jest niska?
Wystarczy jedna osoba, która przekaże dalej, że widziała świetny zespół, który dał z siebie wszystko i da tej osobie naszą płytę do posłuchania. Poczta pantoflowa działa wszędzie i jest bardzo skuteczna (śmiech). Nigdy nie przewidzisz, ile osób przyjdzie na koncert, nawet kiedy grają zespoły z czołówki metalowego światka w Polsce. Powiedzmy sobie szczerze: tego typu muzyka w naszym kraju jest gatunkiem niszowym. Oprócz tego jednak w większych miastach występuje zjawisko nakładania się imprez tego typu, co sprawia, że publiczność rozdziela się na mniejsze grupy. Z tego też wynika niska frekwencja na niektórych gigach.
Dani (gitara): Wiadomo, że jak jest dużo osób po drugiej stronie, to nam się lepiej gra, mamy dodatkową motywację i energię. Dobry zespół poznajesz po tym co robi na scenie, a my gramy zawsze na 100%!
Czy Chain Reaction poczynił znaczący krok w porównaniu z minionym rokiem?
Zeszłoroczna trasa na pewno przyniosła swoje profity i owoce w tym roku. Osoby, które zobaczyły Chain Reaction w zeszłym roku, dobrze nas zapamiętały i przyszły po raz kolejny na nasz występ. Do tego należy dodać, że w końcu nasz pierwszy studyjny materiał Vicious Circle (przeczytaj recenzję) nagrany w 2007 r. (nie licząc dema id), w końcu znalazł wydawcę. Włoska wytwórnia Kolony Records wydała płytę w większości krajów Europejskich oraz w USA. Niestety w Polsce nie udało nam się znaleźć wydawcy.
Może zawiodła promocja?
Koncerty razy trzy, to jest podstawa promocji tak niszowej muzyki jaką jest metal. Umówmy się, w telewizji raczej stronią od tego gatunku muzycznego, w naszym wypadku wyjątkiem był epizod u Kuby Wojewódzkiego (zobacz występ). W radiu natomiast jest sporo audycji metalowych, jednak mankamentem są godziny emisji, najczęściej nocne. Sprawia to, że nie docierają do wielu odbiorców, hipotetycznie nimi zainteresowanych. Koncerty są jedyną możliwą formą promocji siebie w Polsce i za granicą. Gramy dużo, wiele osób nas powoli zaczyna kojarzyć, więc nie uważam, aby była to wina promocji.
Jednak innym zespołom się udaje…
Wymień proszę na palcach dwóch rąk, dobre i znane kapele metalowe w Polsce? Dla mnie można wymienić na palcach jednej reki. W naszym kraju to nie działa tak jak powinno i trzeba szukać możliwości poza granicami, co w naszym wypadku się zadziało jeśli chodzi o wydanie Vicious Circle. Ale rada jest jedna, trzeba się promować tam, gdzie się Tobą interesują i gdzie muzyka, którą tworzysz znajduje odbiorców. Bardzo chcielibyśmy dotrzeć do ludzi w Czechach, na Słowacji i na Węgrzech. W przypadku ostatniego z krajów już raz nam się udało zagrać naprawdę świetny koncert w Budapeszcie. Zagraliśmy tam u boku bardzo popularnego w tym kraju Tuzmadara. Wrażenia znakomite, publika dopisała, sama mentalność tych ludzi zadziwiła, ponieważ przyszli na koncert posłuchać i dobrze się bawić, co było widać pod sceną. Naprawdę dobry gig, co skłania nas coraz bardziej do tego, aby odwiedzać coraz to nowe kraje w celu promocji naszej muzyki.
Dlaczego akurat we Włoszech Waszą muzyką zainteresowała się wytwórnia Kolony Records?
Trudno mi powiedzieć. Dla niektórych ludzi, zajmujących się promocją muzyki w Polsce, kapele grające metal to jedno i to samo. Jeżeli ktoś nie słucha metalu, to dostając płyty metalowe, każda z nich brzmi tak samo. To nie jest muzyka komercyjna. Behemoth i Vader bardzo długo pracowali na to, żeby zarabiać jakiekolwiek pieniądze na swojej sztuce, a mimo wszystko nadal nie ma szału. Jeżeli Vader inkasuje jakąś gaże za koncert, jest to przepaść w porównaniu z zespołami zachodnimi i zza Oceanu. A jeśli chodzi o to dlaczego Włochy i dlaczego Kolony Records? Pytania te powinny być skierowane raczej do naszego labela.
Czy wytwórnie płytowe mogą w dzisiejszych czasach zarobić na muzyce metalowej?
Jeżeli ktoś się zdecyduje wydać zespół metalowy w Polsce, to musi być przekonany, że pieniądze które zainwestował, zwrócą się. Jednym słowem istotne w tym interesie, tak jak i w każdym, są zyski. Do tego dochodzą potężne kwoty, które muszę być przeznaczone na promocję zespołu. Jeśli chodzi o wydawców, to jest ciężko, poza tym jak sam zauważyłeś Mystic czy Metal Mind wydaje obecnie bardzo różną muzykę, mimo iż były to wytwórnie związane tylko z muzyką metalową. Niedawno byłem w Bielsku-Białej w Rude Boy Club na Frontside, na którym było ok. 130 osób, podczas gdy dzień wcześniej w tym samym klubie Strachy na Lachy zgromadziły ponad 800 osób. Jeżeli grasz muzykę lekką i wpadającą w ucho, to masz sukces w kieszeni (śmiech).
Może więc warto zmienić styl (śmiech)?
Nie będę grał lekkiej muzyki, ta która wybrałem daje mi niesamowite doznania, emocje i motywuje do ciągłej pracy i rozwoju. Nie będę również robił tego dla kasy (w szeroko pojętym temacie, to co się aktualnie sprzedaje i podoba). Nikt z nas nie robi tego dla kasy, na dzień dzisiejszy z grania nie utrzymasz rodziny, a co najciekawsze nawet siebie. Z tego co robimy, czerpiemy niesamowitą przyjemność. Pamiętajmy, że do najlżejszego gatunku zakwalifikować się nas nie da. Ciągle obracamy się w kręgu muzyki metalowej, która jest gatunkiem specyficznym, adresowanym do konkretnego odbiorcy.
Dani (gitara): Wszyscy w zespole czekają nadal, jak to wszystko się rozwinie. Póki co dobrze się bawimy, jest co, gdzie i dla kogo grać. Obecnie nagrywamy drugą płytę i tylko to się liczy.
Zdradźcie zatem parę szczegółów na temat Waszej drugiej płyty.
Mamy w planach zarejestrowanie 11 utworów. W tym celu chcemy wejść ponownie do ZED Studio w lipcu, a cały proces zakończyć w sierpniu. Nie musimy się śpieszyć, ponieważ nowy album możemy wydać najwcześniej w marcu, do tego zobowiązuje nas kontrakt z wytwórnią Kolony Records. Mamy więc dużo czasu, aby ją dopieścić. Nowa płyta na pewno będzie inna niż poprzednia, jednak niektórych na pewno zaskoczy, będzie zdecydowanie więcej melodii i różnorodności. Na razie nie wiemy jeszcze, kto wyda nasz drugi krążek. Ale to już jest inny temat, na razie skupiamy się na jak najlepszym przygotowaniu materiału, oraz pracy w studiu. Chcemy żeby to był piekielnie dobrze zrobiony kawał metalowej muzy.
A teksty na nowa plytę?
Teksty na nową płytę są w fazie powstawania i dopóki nie zakończymy pracy nad wszystkimi, trudno jest o nich coś więcej powiedzieć. Zdradzę tylko, że będą stanowiły konkretną całość. Jeżeli chodzi o tematykę to na pewno obracać się będą w dziedzinie ludzkiego egzystencjalizmu oraz problemach naszego współczesnego świata.
Czy od momentu związania się z Kolony Records, zauważyliście większe zainteresowanie zespołem?
Na pewno tak, wiele ludzi korzysta z MySpace, a to dzięki Kolony Records, która robi nam bardzo dobry PR, jak na swoje możliwości. My ze swojej strony staramy się grać jak najwięcej, również z dobrymi zespołami. Jest też wiele zespołów, z którymi fajnie było by zagrać, Machine Head czy Ektomorf. Wydawca ma duże znaczenie i przełożenie na to co się dzieje z zespołem. Jeśli zespół współpracuje z labelem, który ma możliwości i pieniądze, to dany zespół rozwija się lepiej i szybciej. Było i jest mnóstwo fantastycznych zespołów, które nie mogą obronić się same i to nie tylko w Polsce. Jak ktoś próbuje tysiąc razy, to w pewnym momencie da sobie spokój, cierpliwość każdego z nas ma swoje granice. Wszędzie są układy i znajomości, nie tylko w polityce. Znajomości dużo dają w dzisiejszych czasach. Tak funkcjonuje show biznes. Tak jak śpiewał Kazik, wszyscy artyści to prostytutki, każdy wcześniej czy później będzie chciał się sprzedać. Staszewski w pewnym momencie zaczął grać dla pieniędzy, ponieważ nie miał z czego utrzymać rodziny. Kazik nie śpiewa słów, które nic dla Niego nie znaczą.
O Kaziku Staszewski wiesz sporo, był bohaterem Twojej pracy magisterskiej.
Tak. Tytuł mojej pracy to „Kazik Staszewski, polityk czy anarchista?”. W dużej mierze opierałem się na Jego tekstach. Konkluzja była taka, że Kazik dobrze zna się na polityce, znacznie lepiej niż niejeden polityk, jednak nie bierze w niej czynnego udziału. I tu pojawia się pojęcie anarchista, który nie udziela się i nie głosuje, a jednak rzeczywistość komentuje. Nie wiem kim jest naprawdę, na pewno w jakieś części politykiem, a w jakiejś anarchistą.
A gdyby stanął do wyborów?
Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie Kazika jako kandydata w wyborach, jakichkolwiek (śmiech). Gdyby jednak taka sytuacja zaistniała, na pewno miałby duży elektorat.
Co się zmienia, gdy muzyka zaczyna być pracą?
Nie wiem co się dzieje, ponieważ jeszcze nie przechodziłem tego etapu (śmiech). Wszystko zależy od tego, jaką dana osoba ma psychikę, czy jest przygotowana na sukces. Jeżeli człowiek walczy o sukces pięć czy osiem lat, to jest świadomy swojego celu. Wydając jedynie singla i osiągając popularność w krótkim okresie czasu, nie koniecznie można sobie z tym poradzić. Tak przynajmniej wynika z moich obserwacji. Aby odpowiedzieć konkretnie na to pytanie, musiałbym znać temat z autopsji (śmiech). A pieniądze? Mnie raczej by nie zmieniły, bardzo bym się cieszył, gdybym mógł zarabiać pieniądze, robiąc to co kocham. I jak każdy normalny człowiek, na pewno bym to gdzieś rozsądnie zainwestował (śmiech), tak jak Michael Jackson na przykład (śmiech). Pieniądze zawracają w głowie, ale na różne sposoby, wszystko zależy jednak jakim jest się człowiekiem, jak silną ma się wolę oraz na ile jest się gotowym na popularność.
Crematory to jeden z najdłużej istniejących zespołów na gotyckiej scenie metalowej. O najlepszym w dorobku zespołu albumie „Infinity” .opowiada perkusista Markus Jüllich.
Z zespołem Lostbone spotkaliśmy się kilka dni po premierze drugiej studyjnej płyty, zatytułowanej "Severance". O zmianach personalnych, trasie koncertowej i nowych płytach starych zespołów opowiada...
Thy Disease powstał w 1999 r. z inicjatywy znanego z występów w grupie Crionics gitarzysty Dariusza "Yanuary" Stycznia. Od samego początku formacja grała muzykę z pogranicza black i death metalu.